COŚ NA POCZĄTEK

Cześć,
jestem Ania,można by powiedzieć,że nieszczęśliwie zakochana nastolatka,a właściwie przyszła studentka. Pragnę opowiedzieć Wam historię mojej „WIELKIEJ MIŁOŚCI”.
Od czego by tu zacząć…a tak,odnalazłam swoją drugą połówkę,ale po kolei.Pewnie wiecie jak to jest,gdy ciężko zaakceptować swoje ciało i otworzyć się na ludzi,a w szczególności na płeć męską. Dla mnie to było okropnie trudne,a kompleksy pozostały do dziś.To fakt,nie staram się ich jakoś zwalczyć,bo najzwyczajniej w świecie nie potrafię. Jeśli niska samoocena bierze górę,desperacja wkracza w życie kobiety. To wszystko doprowadziło do tego,że zaczęłam szukać miłości,byłam gotowa „chwycić” cokolwiek,żeby tylko poczuć się wartościowa.Korzystałam z portali randkowych,głównie z Tindera,ale nie tak łatwo spotkać tam faceta,który odpowiadałby moim oczekiwaniom,bo mimo kompletnego załamania,nadal marzyłam o księciu z bajki.Rozmawiałam z różnymi typami mężczyzn,od nudziarzy,po kompletnych świrów.Czułam,że nigdy nikogo nie znajdę,nikt mnie nie pokocha.Te myśli codziennie „siedziały” w mojej głowie.Musiałam odpocząć.
Wyjechałam.Kocham góry.Myślę,że to naprawdę magiczne miejsce. Nigdzie nie czułam takiej atmosfery. Pyszne jedzenie,góralska muzyka i świeże powietrze…mogłabym tam zamieszkać! Udało mi się zapomnieć o moich niedoskonałościach,a każdą kolejną wiadomość na Tinderze traktowałam z dystansem.Jednak pewnego dnia wszystko się zmieniło.Odezwał się do mnie ktoś nowy,od początku czułam,że jest między nami nić porozumienia. Z powodu mnóstwa atrakcji rzadko odpowiadałam na jego wiadomości(zupełne przeciwieństwo mojego desperackiego „ja”). Podobno stracił już nadzieję na kontakt ze mną.
Wróciłam z wakacji.Nasza znajomość zaczęła nabierać tempa. Najpierw Facebook,potem wymiana numerami. Nigdy nie zapomnę,gdy zadzwonił do mnie po raz pierwszy.Kompletnie się tego nie spodziewałam,dlatego wymyśliłam coś na poczekaniu. A właśnie,musicie wiedzieć,że jeszcze wtedy należałam do naprawdę nieśmiałych osób. Jednak kolejne rozmowy były już łatwiejsze.Potrafiliśmy gadać godzinami,dosłownie. Zawsze pojawiały się jakieś tematy,w końcu to początek znajomości.Chyba nigdy nie czułam się taka szczęśliwa.
Padła decyzja:trzeba się poznać w realu! Nie wyobrażacie sobie co wtedy przeżywałam.Pytania zaczęły się pojawiać znikąd:”Co powiem rodzicom?”,”W co się ubrać?”,”Spodobam mu się?”,”Czy to On pocałuje mnie po raz pierwszy?”…Moi rodzice są dość konserwatywni,dlatego z pewnością nie zgodziliby się na to,żeby ich córka poszła na spotkanie z obcym facetem. Musiałam wszystko przemyśleć. Bez kłamstwa by się nie udało,więc powiedziałam,że zostanę na noc u koleżanki. To u niej dokładnie się przygotowałam i nadal w ogromnym stresie wyruszyłam na spotkanie.Niestety wszystko się opóźniło i musiałam trochę poczekać. Stałam nad zalewem i wciąż się zadręczałam różnymi myślami. Nagle spojrzałam w inną stronę i zobaczyłam jego.Wysoki,szczupły brunet szedł w moją stronę.Nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście.Liczyłam na to,że okaże się równie czarujący teraz,jak przez telefon.Na początku poczułam się onieśmielona,ale On pomógł mi przełamać nieśmiałość.Spacerowaliśmy brzegiem wody,aż w końcu usiedliśmy na pomoście.Ciągle patrzył mi się w oczy,niczego nie narzucał,był naprawdę miły.Gdy znowu postanowiliśmy się przejść atmosfera była już nieco inna.Zachwycał się moimi włosami,a każdy jego dotyk sprawiał,że przez moje ciało przechodziły dreszcze…jeszcze nigdy nie miałam takiego kontaktu z mężczyzną.W pewnym momencie zapragnęłam,żeby nasze dłonie się splotły,jednak postanowiłam,że pierwsza nie wykonam tego ruchu.I nagle,zupełnie jakby czytał w moich myślach,złapał mnie za rękę i już nie puszczał.To było niesamowite uczucie.Znaleźliśmy się w romantycznym miejscu i wiedziałam,że coś już się zbliża.
Najbardziej na świecie bałam się pierwszego pocałunku.Jako kobieta bez doświadczenia,nie chciałam źle wypaść przed nowym,zapewne obeznanym,znajomym.Na szczęście wyczuł moją niepewność i się powstrzymał.Spotkanie dobiegało już końca.Mój wybranek odwiózł mnie pod dom koleżanki. Nadszedł moment pożegnania,co tu robić?Pewnie nikt nie wpadłby na to,żeby pożegnać się za pomocą uścisku dłoni…no cóż,ja wpadłam.Już chciałam odejść,gdy On zatrzymał mnie i przytulił.Mimo,że właściwie nie wydarzyło się nic wielkiego,to była najpiękniejsza randka w moim życiu!Nie mogłam usnąć z wrażenia.
Myślicie,że to już koniec?O nie,to dopiero początek moich miłosnych perypetii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>